Mama wie najlepiej – Szymon Sajnok złotym medalistą mistrzostw świata 2018 w kolarstwie torowym

4 marca 2018
Comments off
2 092 Views

Co to jest za zawód – kolarstwo – tak myślałam kiedyś, uśmiecha się dziś mama Szymona Sajnoka, kiedy rozmawiam z nią o synie – rocznik 1997, świeżo upieczonym Mistrzem Świata 2018 w Omnium – kolarstwie torowym, które wywalczył kilkanaście godzin temu w Apeldoorn, Holandii. Dziś, na lotnisku w gdańskim Rębiechowie pojawili się najbliżsi, przyjaciele, rodzina. Są kwiaty, jest długa biało czerwona flaga z napisem KARTUZY, skąd pochodzi Szymon. W tym podniosłym, wzruszającym momencie jestem i ja. Samolot z Mistrzem za chwilę wyląduje, mam więc kilkanaście minut, które wykorzystałem na rozmowę z Gosią – mamą Szymona. Bo kogo lepszego zapytać, kto czuje najbardziej – jeśli nie mama…

Twardy z niego chłopak, potrafi postawić na swoim, jak czegoś chce. W wieku 15 lat, po gimnazjum, jak postanowił wyjechać do Wrocławia do specjalnej, kolarskiej szkoły, to tak zrobił. Mnie było smutno, po prostu bałam się, jako matka. Przecież tu są szkoły sportowe też, blisko domu. Ale on chciał tam, do Wrocławia. I pojechał. Buzie ma, język ma – nie będzie wiedział, to się zapyta. Przez te ostatnie 5 lat tak wiele się wydarzyło… Jestem bardzo dumna z takiego syna. Córki też. Dzieci mi się udały (śmiech).

Szymon był taki od zawsze. Wszędzie go było pełno, biegał, jeździł na rowerze. Szalał, bo normalną jazdą nazwać się tego nie da. Nie jechał obok nas, spokojnie, w parku czy na ścieżce, tylko zawsze tak dziko, żywiołowo, po wszystkich górkach, terenach, musiał wszędzie wjechać. Jak sięgam pamięcią – kiedy miał 4 lata i odpadło mu boczne kółko, kazał sobie odpiąć drugie, nie bał się wywrócić. Kolarzem jest właściwe od czwartego roku życia. Już nie pamiętam, ile miał lat, 9 lub 10, kiedy wygrał Mini Tour de Pologne. Puchar z soli był na tyle ciężki że go upuścił na ziemie (śmiech). Jak teraz o tym myślę, to nie wiem, kim miałby być, jeśli nie kolarzem? W niczym innym go nie widzę – śmieje się mama Szymona, kiedy z dumą i łezką w oku wspomina dla mnie wyraźniejsze momenty z jego ostatnich lat.

Ale przecież on już wcześniej zdobył wiele medali, tyle że wtedy musiało być to mniej medialne. Teraz chyba coś się zmieniło. I super, cieszę się – dodaje Gosia.

Wczoraj płakałam ze szczęścia, dziś też będę. Nasz Szymonek – do końca życia będzie… Powiedziałam – Szymon, żeby tylko ci woda sodowa do głowy nie uderzyła. Nie, mamo, będę normalny. I za to go kochamy – normalny a szalony – w pozytywnym sensie. Nie wiem, po kim to ma, pewnie po mnie, bo gardło to zawsze ja zdzieram najbardziej, kiedy mu kibicuję, mąż jest spokojniejszy – śmieje się Gosia.

Wszyscy, z mężem Wojtkiem, znajomymi, najbliżsi, pomagamy w jego treningach. Nawet tak prostych czynnościach, aby go przywieźć – zawieść, coś pomóc ogarnąć, bo przecież on nie ma samochodu. Ale mamy wspaniałych ludzi, znajomych. Pan Franek, Pani Ola, Wiesiu Hirsz, Darek Małecki, Daniel Kramp – jest tych osób więcej. Chciałabym, aby i teraz, kiedy mamy Mistrza Świata, były przy nim mądre osoby.

Dziękuję za rozmowę.

Jarosław Waśkiewicz
Szefuńcio Sralpe Polska
Sralpe Polska

Comments are closed.